„Wokół Festiwalu Teatrów Niezależnych PRO-CONTRA” – Agnieszka Moroz i Patrycja Klimczak


10. Festiwal Teatrów Niezależnych Pro-Contra

Tegoroczna, trwająca od 7 do 9 września, X już odsłona festiwalu „PRO – CONTRA”, organizowana przez szczeciński Teatr Nie Ma przyciągnęła jak zwykle liczną publiczność. Założeniem jubileuszowej edycji był powrót do początków festiwalu i jego komediowego charakteru, jednakże publiczność miała okazję zapoznać się również z bardziej poważnym repertuarem oraz innymi wydarzeniami. W ramach „PRO-CONTRY” odbyo się także wiele imprez towarzyszących, jak wernisaże, warsztaty czy pokaz filmów dokumentalnych w klubie festiwalowym

Dzień 1

Na otwarcie festiwalu zaprezentował się szczeciński TEATR BOSCHA ze sztuką ” Pan Zdzich rzecznikiem prezydenta”. Opowiada ona historię tytułowego bohatera, który zarówno w czasach PRL-u, na emigracji w Kanadzie, jak i we współczesnym ustroju bez problemu dopasowuje się do otaczającego go świata. Niestety temat został potraktowany sztampowo i już po kilku minutach widz traci ochotę na oglądanie spektaklu.

Niefortunne rozpoczęcie zostało zrekompensowane przez kolejne przedstawienie – „A znacie to?” w wykonaniu Teatru NIE MA. Ciekawie zaprezentowana groteska zderza ze sobą dwie sytuacje: pogrzeb i ślub. Zgon „w nieodpowiednim momencie” staje się początkiem zabawnych sytuacji. Rodzina panny młodej nie chce oficjalnie przyjąć wiadomości o śmierci starej ciotki, by nie opóźniać wesela, z kolei syn zmarłej za wszelką cenę chce im tę informację przekazać. Jednak nikt nie zdaje sobie sprawy, że nad wszystkimi pląsa Samael – Anioł Śmierci w odwiecznym dance macabre. W wykonaniu „Niemaków” to taniec osobliwy, zapoczątkowany pierdnięciem uwalniającym duszę i przybrany ciemnym parasolem. Całość oglądało się lekko i przyjemnie. Jedynym minusem spektaklu była zróżnicowana gra aktorska, przeciętni trochę przeszkadzali naprawdę ciekawym kreacjom. Pozostaje mieć nadzieję, że trening czyni mistrza.

Trzecia propozycja tego dnia należała do grupy KRZYWA SCENA, ze Stargardu Szczecińskiego. „Co na górze, to na dole” zostało oparte na kilku z „13 bajek z królestwa Lailonii dla dużych i małych” Leszka Kołakowskiego. Wrażenia ze spektaklu sprowadzają się do jednego sformułowania: „nic nowego”. Jeszcze jeden obrazek rodem z teatru offowego, ładny, ale bez charakteru. 

Ponad to zaprezentował się Teatr KOD z Dębna, ze sztuką „Zapach” opowiadającą dwie historie Żydów: ojca i syna powracających do ojczyzny, oraz dziejącą się w przeszłości historię matki i córki ukrywających się przed oprawcami. Tym, co łączy oba światy jest zapach. Pierwszy dzień festiwalowy zakończył „Bez nazwy” Teatru A z Kamienia Pomorskiego.

Dzień 2

Sobota miała chyba najbardziej międzynarodowy charakter, a to dlatego, że tego dnia miałyśmy okazję zobaczyć aż trzy propozycje z zagranicy. Na początek w Malarni (jednej ze scen festiwalowych) odbył się spektakl „Farce of the Vat” belgijskiego Théâtre Universitaire Royal de Liège.

„Farsa ze skrzynią”
Francuski anonim z XV wieku:
Oto historia dwóch sióstr, które odkryją coś dziwnego w kufrze…
Oto historia ojca, który martwi się, ponieważ jego kufer zniknął…
Oto historia Farsy i kilku innych przedmiotów które znajdowały się w kufrze…
Ta Farsa jest historią dwóch kobiet, które twardo postępują z mężczyzną …

Taką informację można przeczytać na temat treści przedstawienia. Zaczyna się ono od snu postaci leżącej na ów skrzyni, snu który pokazuje dwie kobiety wykonujące poranną toaletę przeistaczającego się w abstrakcyjny koszmar. Jak się później okazuje, śniącym jest ksiądz,
a postaciami ze snu są siostry zakonne pomagające ojcu w codziennych obowiązkach. Jednak „siostrzyczki” nie należą do najgrzeczniejszych i odkrywają sekrety przełożonego. Z radością i zgrozą wygrzebują „kolorowe pisemka”, czy różne przyrządy o jednoznacznym charakterze
 z tajemniczej skrzyni, stawiające księdza w opałach. Po dokonanym odkryciu zakonnice postanawiają zawalczyć o przywileje…zabawnie pokazana historia wzmocniona została prostą scenografią i wyśmienitą grą aktorską. Bariera językowa nie pozwoliła na wyłapanie smaczków z dialogów ale wizja była na tyle plastyczna, że nie zaszkodziło to poprawnemu odbiorowi całości.

Jak się później okazało, była to niezła rozgrzewka przed kolejnym widowiskiem, na deskach Akademickiego Centrum Kultury, a mianowicie sztuki „Primadonny” Lipieckiego Teatru Dramatycznego. Wśród bogatej scenografii, toczy się opowieść o dwójce szekspirowskich aktorów, którzy wyrzuceni z teatru poszukują rozpaczliwie źródła utrzymania. Postanawiają udawać rodzinę pewnej bogatej matrony i przebierają się za kobiety. Natykają się oczywiście na szereg przeszkód, a przy tym zakochują się w dwóch młodych domowniczkach. Zabawna komedia pomyłek ma klimat zbliżony do kultowego „Pół żartem, pół serio”, pojawia się wiele zabawnych sytuacji, tańce i wzruszenia. Spektakl grany głównie po rosyjsku rozbawił publiczność do łez i został bardzo ciepło przyjęty. Może przyczepiłybyśmy się do zbyt „świecącej” i może nieco przaśnej charakteryzacji ale chyba taki jest klimat tego teatru. Niemniej jednak aktorzy zasłużyli na piątkę z plusem.

Tragifarsą okazał się kolejny spektakl, „Polowanie na łosia” Teatru IMAGINARIUM z Chrzanowa. Szczerze zaskoczyło mnie, że udało się twórcom zrobić coś z tekstem, któryw wersji czytanej jest mało atrakcyjny. Mimo wszystko niedociągnięcia tekstu nie pozwoliły na stworzenie pełnych postaci, każdej z jakimś problemem psychologicznym. W efekcie otrzymałyśmy opowieść o zaręczynach, trupie, który jednak nie jest trupem i problemach małżeńskich – opowieść tylko zarysowaną.

Następnie zaprezentował się Grupa Teatralna FORMA ze Słupska w projekcie „Kurdypiełki”, który był subiektywną impresją na temat twórczości, a także postaci samego Witkacego. Przedstawili Czystą Formę w ciągu słów i ruchów „bez ładu i składu” dające jedynie wrażenia estetyczne. Najbardziej ujmujące było zakończenie spektaklu kiedy to aktorzy powtarzali czynność wprzód i w tył do momentu aż publiczność nie zaczęła klaskać. Drugi dzień zakończyła pantomima „Speechless” w wykonaniu The Face – Pantomime aus MV z Niemiec.

Dzień 3

Ostatni dzień festiwalu otworzył spektakl szczecińskiego teatru ABANOIA, pt. „Fitness” przedstawiający zbiór wyobrażeń na temat kobiet, zagubionych w świecie stereotypów. Zaraz po nim na scenie Malarni zaprezentował się zespół z Opola. Stworzona przez Teatr Wizji Plastycznej ASCEZA sztuka „Na jawie” potwierdziła, że grupa wiernie podąża za przyjętą konwencją. Spektakl był ciągiem obrazów, oscylujących między kantorowskimi marionetkami a dziełami malarskimi Beksińskiego. Mroczną wizję potęgowała dotykająca do głębi muzyka. Przedstawienie wywarło na nas duże wrażenie, pobudzając zmysły i wyostrzając percepcję. „Na jawie” zinterpretowałyśmy jako dręczący nas koszmar życia, który staramy się ukryć, a który nas pożera. Wciśnięci w ramy, próbujemy się z nich wydostać jak jedna z postaci występujących w sztuce. Rozczarował nas jedynie fakt, że zespół nie został wyróżniony.

Następnie przeniosłyśmy się do ACK, gdzie byłyśmy świadkami pewnego rodzaju eksperymentu, jak określili ów projekt opiekunowie Teatru MIMO TO PAN TEGO NI MA, w którym występują osoby niepełnosprawne. Zaprezentowane przez nich przedstawienie „Laf,laf, laf…”, opowiadające o potrzebie miłości, udowodniło, że w teatrze nie ma barier. 

Cykl konkursowych wystąpień zamknął spektakl „VACIO” przygotowany przez hiszpanki- Albę Fernandez i Marię Jose Martinez. Sztuka oparta na Psichosis 4.48 – ostatnim dziele Sarah Kane – opowiadała historię dziewczyny cierpiącej na depresję. Choroba, zobrazowana przez przezroczystą bańkę, poruszającą się wraz z zamkniętą w niej aktorką, zdominowała wszystkie sfery życia bohaterki, spędzając jej sen z powiek, pozbawiając uczucia głodu i pragnienia. Prowadzony przez nią monolog stanowiący fuzję krótkich dosadnych krzyków i rozbudowanych, poetyckich zdań wywarł na widzach duże wrażenie, spotęgowane przez bliski kontakt z aktorką.

Czas niecierpliwego oczekiwania na werdykt umilił widzom Teatr Krzywa Scena, wystawiając pozakonkursowo „Pieśń leśną”. Wreszcie, gdy wszystkie, oddane przez publiczność, głosy zostały podliczone, na scenie teatru ACK ogłoszono wyniki. Zdobywcą nagrody głównej X Międzynarodowego Festiwalu Teatrów Niezależnych „Pro Contra” został Lipecki Teatr Dramatyczny z Rosji, którego spektakl „Primadonny” rozbawił widzów do łez. Druga nagroda przypadła hiszpańskiemu duetowi – Albie Fernandez i Marii Jose Martinez. Ponadto Dyrektor Artystyczny Festiwalu postanowił wyróżnić grupę MIMO TO PAN TEGO NI MA, co spotkało się z owacją na stojąco.

Podsumowanie festiwalu zwieńczyło niezwykłe fireshow, przygotowane przez szczeciński Teatr Ognia Piromancja. Najbardziej wytrwali uczestnicy mieli zaś okazję jeszcze raz wymienić się spostrzeżeniami oraz wziąć udział w projekcji filmów dokumentalnych w festiwalowym klubie, który na ten wieczór przeobraził się w salę kinową.

 

Agnieszka Moroz i Patrycja Klimczak
Dziennik Teatralny Szczecin
12 września 2012

Go to Top