Sztuka trafiła pod strzechy – Teatr w stodole


PATRONAT KURIERA Sztuka trafiła pod strzechy

Teatr w stodole

MASZEWO. Od poniedziałku do niedzieli (14 bm.) w Nastazinie

(gm. Maszewo) trwała interesująca impreza – tytułowy „Teatrw Stodole”.

 RZECZ jest ciekawa i warta opisania. Otóż co roku do Nastazina przyjeżdża szczeciński, amatorski Teatr „nie ma”, a wraz z nim grupa przyjaciół, członków innych zespołów teatralnych. Przez tydzień goszczą we wsi, za dnia odbywają warsztaty teatralne lub po prostu się bawią, wieczorem zaś w prawdziwej, pachnącej sianem stodole państwa Mironiów prezentowane są co najmniej trzy spektakle, na które – i to jest właśnie rzecz najciekawsza – tłumnie przychodzi miejscowa publiczność: ludzie z Nastazina, okolicznych wsi, przyjezdni z Maszewa, Stargardu, Szczecina, Goleniowa. I choć miejscowa publiczność do teatru nie jest nawykła, siedzi i w skupieniu ogląda wszystkie prezentacje. Dorośli, młodzież, bardzo dużo dzieci. Wiejski festiwal teatralny odbywa się od 2003 roku, gości w tej samej stodole, zmieniają się oczywiście jego uczestnicy: młodzi aktorzy dorastają, zastępują ich młodsi. Festiwal jednak trwa, bo jest na niego autentyczne zapotrzebowanie, wyrażane przyjściem i zajęciem miejsca na widowni. Tatiana Malinowska-Tyszkiewicz jest współorganizatorką „Teatru w Stodole” od samego początku. – To prawda, że ludzie bardzo chętnie oglądają to, co im pokazujemy – mówi. – Niekoniecznie wszystko rozumieją, ale teatr to przecież także przekazywanie emocji, a do ich odbioru nie jest potrzebna wiedza z zakresu teatrologii. Bardzo mnie cieszy, że nigdy nie gramy przy pustej widowni, że na późniejszych spektaklach, które odbywają się już po zakończeniu prac gospodarskich, widownia zawsze jest pełna. To znaczy, że trafiamy do ludzi. Może to zabrzmi pompatycznie, ale w Nastazinie sztuka naprawdę trafiła pod strzechy. Rozmawiamy przecież w stodole… Atmosfera spektakli w wiejskiej stodole rzeczywiście jest szczególna. Na podwyższeniu, które pełni rolę sceny, działają aktorzy. Publiczność siedzi na prostych ławkach, zbitych z desek. Pachnie sianem, które złożone jest na poddaszu, słychać jaskółki karmiące swoje młode, w tle są odgłosy normalnego życia wiejskiego: pieją kury, słychać przejeżdżający traktor, rozmowy na wiejskiej drodze. Na podwórku stolik, przy którym można napić się kompotu, zjeść kawałek ciasta. I duża grupa chętnych do obejrzenia kolejnego spektaklu, w większości złożona z miejscowych. Widać, że „Teatr w Stodole” ma sens. Zapraszamy w następne lato, tegoroczna edycja właśnie się skończyła.

Tekst i fot. C. MARTYNIUK

Go to Top