Udana Pro Contra 2013 – Marek Osajda


ATMOSFERA była świetna, organizacja także. Publiczność i goście XI Międzynarodowego Festiwalu Teatrów Niezależnych „Pro Contra 2013” przez trzy dni (6-8 września) uczestniczyli w teatralnym święcie: spektaklach niezależnej sceny, spotkaniach, warsztatach i koncertach, które kończyły każdy dzień festiwalu.

W tym roku po raz pierwszy od kilku lat na „Pro Contrze” przeważały teatry polskie, chociaż zagranicznych nie brakowało. Decydujące zdanie, dotyczące zaproszenia na festiwal, należało tym razem do dwóch doświadczonych aktorów szczecińskiego teatru „Nie Ma”, prowadzonego od lat z powodzeniem przez Tatianę Malinowską – Tyszkiewicz. Tomasz Ostach i Igor Krupczyński, którzy widzieli wcześniej wszystkie spektakle, zadecydowali nie tylko o ich zaproszeniu, lecz także o kształcie i programie tegorocznej imprezy. I trzeba przyznać, że ze swojego artystycznego, jak i organizacyjnego zadania wywiązali się na przysłowiową piątkę.Publiczność chwaliła świetną atmosferę i żywo reagowała na spektakle. Uczestnicy zaś, tak jak zawsze podczas tego festiwalu, brali aktywny udział w dyskusjach o życiu, sztuce, o teatrze przede wszystkim. Często do białego rana. Wielkim powodzeniem cieszyły się wieczorno-nocne koncerty muzyczne.

Jak i w latach poprzednich, nagrody otrzymały tylko dwa teatry. Jury przyznawało główną nagrodę dla warszawskiego teatru „Ekipa”, który pokazał sztukę „Urban legends”, a publiczność nagrodziła Teatr Krzywą Scenę ze Stargardu Szczecińskiego za „Teatr z krypty wg Topora”.Przez trzy dni widzowie mogli obejrzeć osiemnaście przedstawień, które prezentowano w Akademickim Centrum Kultury, w Trafostacji Sztuki i Klubie Pierwsze Miejsce.Poza festiwalem odbywały się warsztaty dla jego uczestników. Szwedzi poprowadzili zajęcia z mimiki i pantomimy. Dwie dziewczyny z Hiszpanii prowadziły zajęcia z ruchu, oparte na… psychologii, nasi rodacy zaś prowadzili zajęcia taneczne.- Poziom festiwalu był wysoki, a jego siłą jest także duża różnorodność. Nie brakowało na nim bowiem tradycyjnego teatru, bardzo współczesnych przedstawień multimedialnych, spektakli, w których był śpiew i ruch sceniczny. Urzekła mnie też atmosfera festiwalu, który był nie tylko okazją do konkursowych prezentacji, ale także do spotkań młodych ludzi i wymiany poglądów oraz doświadczeń – mówi Tatiana Malinowska – Tyszkiewicz, pomysłodawczyni „Pro Contry”.Pierwsza edycja festiwalu odbyła się w 2002 roku i nosiła nazwę „Goło i Wesoło”. Przedstawienia pokazywano wówczas w szczecińskim „Klubie 13 Muz”, ale formuła imprezy nie była spójna, bo prezentowano na niej dwa rodzaje scenicznej wypowiedzi: teatr i kabaret. Zdaniem Tatiany Malinowskiej znacznie się od siebie różnią, stąd zmiana formuły, a także nazwa festiwalu, która ogranicza się tylko do teatru. Zmiana na pewno udana, tak jak i cała tegoroczna „Pro Contra”.

O tym, że festiwal, który przed laty startował bez jakiegokolwiek zaplecza finansowego i organizacyjnego,wyraźnie się rozwinął, a także zyskał rangę ważnego wydarzenia kulturalnego, świadczy wsparcie jakiego udzielają mu obecnie samorządy i instytucje kultury. I słusznie, bo na pewno warto…

Marek OSAJDA 
Go to Top