Prorocy w przeciągu – Katarzyna Stróżyk


Zaczyna się prawie jak u Hitchcocka, od trzęsienia ziemi: lud czeka na swojego nowego Mesjasza, a Kacper, Melchior i Baltazar przybywają, by złożyć mu pokłon. Niestety, zamiast jednego Proroka, jest dwóch. Na domiar złego, zupełnie identycznych.

Trzej Królowie, występujący jako gospodarz Regent oraz Woźny, obmyślają plan pozbycia się jednego z Proroków. Jak jednak wybrać, którego z nich usunąć? Wszak skoro są jednakowi, to żaden nie może być fałszywy („Fałszywy to przeciwieństwo prawdziwego, a oni niczym się nie różnią” – tłumaczy jeden z królów). W końcu decyzja zostaje podjęta, a ofiara wybrana losowo. Przeznaczenie jest jednak wyjątkowo złośliwe: gdy wszyscy szykują się do triumfalnego ogłoszenia nowego Zbawiciela, ten… ginie w wyniku przeciągu. Gniew ludu skupia się na Regencie i Królach…

„Testarium”, napisany w 1967 roku tekst Sławomira Mrożka, wystawił w Akademickim Centrum Kultury szczeciński Teatr Nie Ma. Spektakl wyreżyserowała Tatiana Malinowska- Tyszkiewicz. Opiekunka wielokrotnie nagradzanej studenckiej formacji, obchodzi na początku stycznia urodziny – premiera, jako sposób na ich uczczenie, to już tradycja „Niemaków”.

Teatr słynie z tego, że wystawia dla swojej publiczności teksty niełatwe, wymagające zastanowienia, zawierające głębsze przesłanie. Mrożek wpisuje się w ten nurt: z pozoru jest to czarna komedia, z dialogami, które dziś mogłyby wzbudzić wiele protestów („Lud się nudzi i tłucze żarówki” – informuje Woźny Regenta. Ten odpowiada: „A nie ma tam Żydów? Ormian? Murzynów? Przecież szkoda żarówek!”). Po przyjrzeniu się bliższym, widać jednak, iż „Testarium” to dość ponura historia o władzy. Sprawujący ją, próbują sterować tłumem dla swoich korzyści. Igrzyska jednak nie wystarczają na długo – siła motłochu, okazuje się niemożliwa do opanowania. Ludzka masa, którą do działania można zachęcić szlachetną ideą, gdy nie dostanie tego, co jej obiecano, niszczy i zabija, pozbawiając rządów jednych i dając je innym, wykazując się okrucieństwem i bezwzględnością, kierując się instynktem a nie rozumem.

Podczas piątkowej, znakomicie przyjętej premiery, publiczność wypełniła salę Akademickiego Centrum Kultury po brzegi. Część widzów zdecydowała się nawet na oglądanie przedstawienia na stojąco. To swoisty fenomen: działający bez żadnych urzędowych dotacji Teatr Nie Ma, grający (świetnie!) repertuar ambitniejszy niż niejedna zawodowa scena, przyciąga tylu widzów, że nie mieszczą się oni w dużym pomieszczeniu. Decydentów tymczasem ta sprawa nie obchodzi. Na teatrze studenckim przecież zbyt wielu wyborczych punkcików się nie uciuła…

Katarzyna STRÓŻYK 

Go to Top