„Zielona Gęś” rozbawia do łez – Sebastian Kądziela


 

Po blisko trzech latach od premiery spektaklu ”Zielona Gęś” Teatr Nie Ma prezentuje szczecińskiej publiczności jego kontynuację oznaczoną numerem ”2.0” i podtytułem ”Bal u Profesora Bączyńskiego”. Podobnie jak przy okazji pierwszej części, również i tym razem wyreżyserowania miniatur dramatycznych Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego podjął się Mateusz Figiel, przy asyście Doroty Świszczewskiej. I wyszedł z tej próby zwycięsko.

 

Kilkanaście miniatur

”Zielona Gęś 2.0: czyli Bal u Profesora Bączyńskiego” to wybór kilkunastu miniatur dramatycznych Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego. Znalazły się wśród nich m.in. następujące teksty: ”Naród i ustrój”, ”Potworny wujaszek”, ”Pozytywny góral”, ”Osiem dni stworzenia”, ”Opinia Prof. Bączyńskiego o kobietach” czy ”Ostrożność”. Jednak kluczową miniaturą dla całego spektaklu okazał się ”Nieśmiały petent”.

Do ostatniego tekstu aktorzy Teatru Nie Ma powracali kilkukrotnie, wykorzystując przewidziane  w tekście przerwy w oczekiwaniu tytułowego petenta na spotkanie z dyrektorem. Pomiędzy nimi zaprezentowane zostały pozostałe miniatury, umiejętnie połączone przez reżysera wraz z wymienioną miniaturą ”Nieśmiały petent” w spójną całość. 

Mocne punkty

Miniaturami, które najbardziej spodobały się szczecińskiej publiczności, były: ”Ciepły Maciej”, ”Osiem dni stworzenia”, ”Potworny wujaszek”,  ”Nieśmiały petent” i ”Ostrożność”. W przypadku ostatniego z tytułów podkreślić należy idealnie współgrający dźwięk z prezentowanymi przez Krzysztofa Stępienia sytuacjami z życia codziennego, co wywołało ogromne salwy śmiechu.

Szczecinianie docenili także tekst przedstawiający genezę powstania ”Zielonej Gęsi” oraz ”Pozytywnego górala”, w przypadku którego aktorzy doskonale przekazali skrajne emocje – smutek i radość. Występujący pokazali ponadto, jak kończy się spotkanie mężczyzny z kobietą, a uściślając z kilkoma kobietami.   

Uwagę zwracały również nawiązania do współczesności, np. poprzez oddanie zachowania kibiców po przegranym meczu polskich piłkarzy  czy użycie symboliki nawiązującej do komunizmu i demokracji. 

 Świetna gra zespołowa

W przypadku spektaklu ”Zielona Gęś 2.0…” na wyróżnienie zasługują wszyscy występujący w nim aktorzy. Pochwalić należy przede wszystkim świetną grę zespołową. W związku z  tym, że przedstawienie cechuje duży dynamizm, nie trudno o pomyłki. Na szczęście aktorom Teatru Nie Ma udało się ich uniknąć.

A na scenie działo się wiele rzeczy. Co chwilę następowały zmiany scenografii, spustoszenie siał Potworny wujaszek, który uaktywniał się nie tylko w przypadku miniatury mu poświęconej, ale również kilku innych tekstów.  Ważną rolę odgrywał taniec, szczególnie imponująco przedstawiał się ten w wykonaniu Mateusza Wiśniewskiego, muzyka i… kurtyna.     

Oczywiście nie zabrakło stałego elementu towarzyszącego miniaturom dramatycznym Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego, a mianowicie części garderoby utrzymanej w kolorze zielonym.   

”Zielona Gęś” rozbawia do łez

Wystawione przez Teatr Nie Ma teksty przepełnione absurdalnym poczuciem humoru rozbawiły szczecińską publiczność do łez. Aktorzy nagrodzeni zostali brawami nie tylko po zakończeniu przedstawienia, ale już w jego trakcie, sami odwdzięczając się przybyłym do ACK tym samym. 

Temat ”Zielonej Gęsi” pozostaje przez ”niemaków” na razie niewyczerpany, dlatego mam nadzieję na jego kontynuację w postaci spektaklu oznaczonego numerem ”3.0”.

 

Sebastian Kądziela
wSzczecinie.pl

Go to Top