„Klasyka w pełni zawodowa” – Katarzyna Stróżyk


„Obejrzyj się w gniewie” w reż. Tatiany Malinowskiej-Tyszkiewicz w Teatrze Nie Ma w Szczecinie. Pisze Katarzyna Stróżyk w Kurierze Szczecińskim.

Czwórka ludzi, skomplikowane relacje, trudności w budowaniu związków. „Miłość i gniew” Johna Osborne’a to od lat teatralny klasyk, od ponad półwiecza wystawiany na scenach całego świata. W ostatni piątek swoją wersję słynnego tekstu zaprezentowali aktorzy szczecińskiego Teatru Nie Ma.

JIMMY Porter to typ wiecznego, kontestującego rzeczywistość buntownika. Nie podoba mu się społeczna rzeczywistość, przeraża go rodzinna stabilizacja. Chce wyrwać się z kręgu utartych, zwyczajowych czynności i coraz większego emocjonalnego chłodu. Metodą na to mają być ciągłe ataki furii i poniżanie bliskich: żony Alison i najbliższego przyjaciela, Cliffa. Sytuacja ulega zmianie, gdy w domu Porterów pojawia się Helen, przyjaciółka Alison, jedyna osoba, potrafiąca twardo stawić czoło zmiennym nastrojom Jimmy’ego. To za jej radą, spodziewająca się dziecka Alison opuszcza męża i wyjeżdża do rodziców. Niespodziewanie, Helen… zajmuje jej miejsce u boku mężczyzny. Zakochany w żonie przyjaciela Cliff nie umie zaakceptować tej roszady…

Wystawiając „Miłość i gniew” – w wersji Nie Ma ten tytuł brzmi „Obejrzyj się w gniewie” – i reżyser Tatiana Malinowska-Tyszkiewicz, i jej aktorzy, podjęli naprawdę duże ryzyko porównań ze spektaklami i rolami, które przeszły do artystycznej legendy (choćby znakomitej realizacji Mariusza Benoit z 1995 roku, z Agnieszką Krukówną, Michałem Żebrowskim i Jackiem Rozenkiem). Tekst Osborne’a to materiał dający duże możliwości, ale i łatwy do popsucia, przeszarżowania. Jak zatem z tej trudnej próby wyszedł Teatr Nie Ma? Można odpowiedzieć jednym słowem: zawodowo. Ktoś niewtajemniczony, z całą pewnością nie uwierzyłby, że ogląda artystów nieprofesjonalnych. Przekonujące aktorstwo, wartka akcja, bardzo dobrze poprowadzona opowieść – te wszystkie atuty sprawiają, iż „Obejrzyj się w gniewie” trzyma poziom, którego nie powstydziłaby się niejedna repertuarowa scena. Z kwartetu, kreującego główne postacie – Mateusz Figiel (Jimmy), Artur Liwuś (Cliff), Paula Niemczynowicz (Helen) i Joanna Sadłowska-Szreder, na szczególny aplauz zasłużyła z pewnością ta ostatnia. Jej wyciszona, pogodzona z losem Alison, zdobywająca się na próbę ucieczki spod dominacji neurotycznego męża, to najbardziej dojrzała z czterech ról, skupiająca na sobie uwagę każdym pojawieniem się na scenie.

Pisząc o Teatrze Nie Ma, warto zauważyć, że ta realizująca regularnie nowe spektakle, wielokrotnie nagradzana na polskich i międzynarodowych festiwalach formacja, działa na gościnnej scenie Akademickiego Centrum Kultury, bez żadnej stałej, urzędowej dotacji na swoją działalność. Może radni z komisji kultury sejmiku i Rady Miasta dostrzegliby „Niemaków”, gdyby znaleźli choć raz czas na któreś z przedstawień? Tym bardziej że przecież doceniają teatr alternatywny: roczna praca Teatru Kana (w ostatnich czterech latach ledwie dwie premiery) wyceniana jest na 1,2 miliona złotych z budżetu. Tymczasem, zamiast radnych, na spektaklach Teatru Nie Ma, bywają nadkomplety publiczności: „Obejrzyj się w gniewie” część widzów obejrzała stojąc – miejsc siedzących bowiem zabrakło.

Katarzyna Stróżyk
Kurier Szczeciński nr 42
28-02-2013
Go to Top