„Ich troje i ironia losu” – Katarzyna Stróżyk


 

Iwan Wyrypajew to jeden z najznakomitszych współczesnych rosyjskich dramaturgów, scenarzystów i reżyserów. Jego sztuki cieszą się międzynarodową sławą i wystawiane są w wielu krajach – także w Polsce. W ubiegłym tygodniu jeden z tekstów Wyrypajewa – „Walentynki” – wystawił szczeciński Teatr Nie Ma.

W wersji jednego z najlepszych studenckich teatrów w Polsce spektakl nosi tytuł „Los ironii albo ironia losu”. To nawiązanie do specyficznej dość zabawy ze strzelbą nabitą ślepym i ostrym nabojem, wymyślonej przez jednego z bohaterów, Walentego. W momencie rozpoczęcia akcji mężczyzna już nie żyje. Zmarł 20 lat wcześniej, w dniu urodzin swojej kochanki i największej miłości – Walentyny. Kobieta mieszka dziś w jego mieszkaniu z… jego żoną, Katią. Obie panie żyją głównie wspomnieniami. Główną rolę odgrywa w nich oczywiście Walenty i szczęśliwe chwile, jakie z nim spędziły. Co dziwne, Wala i Katia, mimo wzajemnego żalu i pretensji, nie potrafią żyć bez siebie i bez więzi, jaką wzajemnie wytworzyły.

Jak w większości rosyjskich utworów, dramat Wyrypajewa przesycony jest głęboką melancholią. Obie kobiety przy życiu trzyma przeżyta miłość, tylko ona pozwala im normalnie funkcjonować. Z drugiej strony – czy słowo „normalnie” może dobrze opisywać skupienie się na własnym wewnętrznym świecie i zobojętnienie na zewnętrzne realia? Albo dzielenie mieszkania z osobą, przez którą straciło się szansę na szczęśliwy związek? „Los ironii albo ironia losu” to w gruncie rzeczy przejmujące studium samotności. Wala pielęgnuje w sobie wyobrażenia młodzieńczej, niespełnionej miłości, Katia zapija alkoholem rozczarowanie, jakie przyniosło jej małżeństwo z chwiejnym, słabym i niekochającym jej mężczyzną.

 

Przy tak niejednoznacznym tekście potrzeba sporego reżyserskiego wyczucia, by go nadmiernie nie przerysować lub nie spłaszczyć. Tatianie Malinowskiej-Tyszkiewicz ta sztuka udała się znakomicie. Spektakl jest poprowadzony delikatną kreską, a humorystyczne i poruszające akcenty są znakomicie wyważone. Na duże uznanie zasługują także wykonawcy: Paula Niemczynowicz (Wala), Katarzyna Nowak (Katia) i Artur Bartosiewicz (Walenty), umiejętnie wygrywając trudne emocje pomiędzy bohaterami.

„Los ironii albo ironia losu” wystawiany jest w Akademickim Centrum Kultury przy ulicy Malczewskiego. Najbliższy spektakl – 15 lutego.

Katarzyna STRÓŻYK

Go to Top