„K+D” – Kamila Kosińska


Złapać księżyc nie jest tak łatwo, ale nie jest znowu tak trudno. Trudno jest powiedzieć, że się kogoś kocha. Trudno jest pozwolić takiemu komuś odejść. Trudno jest samemu sobie kazać pojąć, że to koniec, że już się tego kogoś nie zobaczy. I wtedy zaczyna się gonić księżyc, bo z nim jest już dużo łatwiej.

 

Kaligula to szaleniec. Tyran, który za nic ma ludzkie istnienie. Nie jest jednak tak, że los poddanych jest mu obojętny. On chce, by ludzie cierpieli. Czy jest zły? Nie. Ja mu współczułam. Chociaż wiem, że pogardziłby tą emocją. Wszystko co robi, to jak się zachowuje podyktowane jest ogromem cierpienia, które trawi nie tylko jego duszę, ale także umysł i ciało. Jest wobec niego całkowicie bezradny.  Potężny władca! Cóż mu po jego imperium[i]? Biedny Kaligula, granice  jego cesarstwa nie sięgają królestwa zmarłych. Miota się, niczym przerażone zwierzę pochwycone do klatki. Nie wie, że stąd nie ma ucieczki. W gniewie, bezsilnej rozpaczy biegnie na oślep, przekracza wszystkie bariery kalecząc siebie i innych. Absurd? Moralność? Sprawiedliwość? Czym są? Czy w ogóle istnieją? Cierpi, więc chce by i inni cierpieli. Może to sprawić. W ich cierpieniu szuka ukojenia. Chce pokazać swoją siłę wtedy, gdy jest całkiem bezsilny. Szuka sensu, nadziei, całkiem po omacku. Czy jest jeszcze coś, czego pragnie? Ciała jarzącego się bladym światłem, które to światło jest jednak na tyle silne, by rozjaśnić każdą noc. Ale tego dostać nie może. Choć kiedyś je miał, stracił bezpowrotnie. Dlatego goni teraz za księżycem, choć jest on tylko marną namiastką jego marzenia.

 

Zagrać monodram nie jest łatwo. Uwaga widza skupia się cały czas na jednym aktorze. Ważna jest dbałość o każdy szczegół, widownia bywa niewdzięczna, nie ujdzie jej uwadze najmniejsze potknięcie. Według mojej oceny Teatr ‘nie ma’ stanął na wysokości zadania. Sztuka została zagrana bardzo dobrze, aktor, w zależności od potrzeby potrafił stworzyć klimat dynamizmu, a co według mnie trudniejsze, także stagnacji, zawieszenia. Niezwykle podobał mi się motyw pogoni za księżycem, który pojawiając się dwukrotnie stworzył swoistą klamrę kompozycyjną. Przy tej okazji chciałam też zwrócić uwagę na ruch w spektaklu – nie tylko towarzyszył treści, ale także zarysowywał niewyrażone werbalnie emocje bohatera.

 

Choć używki są tak stare, jak sama ludzkość, narkotyki, pojawiające się kilkakrotnie w spektaklu, nadały mu według mnie bardzo aktualny charakter. Dawniej używki często stosowane były przez elity, ich zażywanie oznaczało pewną demonstrację pozycji społecznej, czy zamożności. Dziś często bywają sposobem właśnie na ucieczkę od większych i mniejszych dramatów codzienności.

 

Kolejny raz ogromne wrażenie zrobiła na mnie scenografia. Niezbyt rozbudowana, ale pozostawiająca widzowi tak wiele interpretacji. Zachwycająca estetyką, pomysłem oraz funkcjonalnością w spektaklu.

                „K+D” to jak zwykle w Teatrze ‘nie ma’ stawianie trudnych pytań i szukanie na nie odpowiedzi. Jednak, czy odpowiedzi na takie pytania w ogóle istnieją? Możecie dowiedzieć się przychodząc na kolejny spektakl…




[i] imperium – w prawie rzymskim najwyższa władza (w różnych okresach czasu – należąca do pretora, cesarza, etc.)

Go to Top