„Cztery razy kobieta” – Katarzyna Stróżyk


 

„Dusia, Ryba, Wal i Leta” w reż. Tatiany Malinowskiej-Tyszkiewicz w Teatrze Nie Ma w Szczecinie. Pisze Katarzyna Stróżyk w Kurierze Szczecińskim.

 

Cztery różne kobiety, cztery różne postawy życiowe, dążenia i oczekiwania. Mieszkają pod jednym dachem, wspierają się wzajemnie, każda jednak żyje swoim życiem. Najnowszą premierę szczecińskiego Teatru Nie Ma śmiało można określić słowem „babska”.

Sztukę „Dusia, Ryba, Wal i Leta” Pam Gems niektórzy zapewne pamiętają sprzed lat z bardzo ciekawej wersji Barbary Sass w Teatrze Telewizji z Ewą Błaszczyk i Adrianną Biedrzyńską. Tekst trzyma w napięciu, choć trudno go uznać za specjalnie porywający czy odkrywczy. To, co jest w nim najbardziej interesujące, to zręcznie odmalowane zderzenie różnych charakterów.

Tytułowe bohaterki to kobiety po przejściach. Dusia – projektantka mody – usiłuje odnaleźć dwójkę swoich dzieci uprowadzonych przez męża, z którym się właśnie rozwodzi. Wal jest pielęgniarką, marzy o studiach na Hawajach. Jej pensja nie wystarczy na zrealizowanie tego celu, dorabia zatem wieczorami jako prostytutka. Pochodząca z tzw. dobrej rodziny Ryba angażuje się w działalność polityczną. Z pozoru twarda, naprawdę jest nadwrażliwą dziewczyną nieumiejącą się pogodzić z odejściem ukochanego mężczyzny. Leta wydaje się siłą spokoju trzymającą w karbach domowy porządek. Mówi niewiele, jej słowa jednak wskazują na wewnętrzny bunt przeciwko ustalonemu porządkowi świata. Drakońska dieta, której przestrzega, omal nie doprowadza jej do śmierci.

Spektakl Teatru Nie Ma stawia pytania o rzeczy podstawowe – czym jest szczęście, jak je osiągnąć, jak ważna w życiu jest miłość, czy warto gonić za marzeniami, jaka jest rola społeczna współczesnej kobiety. Prostych odpowiedzi na pewno jednak w przedstawieniu wyreżyserowanym przez Tatianę Malinowską-Tyszkiewicz znaleźć nie można. Widz znajdzie tu raczej szerokie pole do własnych refleksji i przemyśleń.

Teatr Nie Ma – poza ambitnym repertuarem – przyzwyczaił też do dobrego aktorstwa. W „Dusi, Rybie. ..” przekonujące role stworzyły Marta Jesswein (Dusia), Aleksandra Kudaj (Wal) i Magdalena Gła-dysiewicz (Ryba). Trochę odstaje od nich Agnieszka Głowacka jako wiecznie uwiązana do mopa Leta, ale być może wina tkwi w samej postaci, najsłabiej w spektaklu zaznaczonej.

Inscenizacja Malinowskiej-Tyszkiewicz wzbogacona została w multimedia – na dużym ekranie oglądamy obraz z kamery przesuwającej się po scenie i śledzącej aktorki (jej operatorem jest Igor Krupczyński). Interesujące jest też opracowanie muzyczne autorstwa Agnes – mocna rockowa muzyka serwowana wprost z didżejskiej konsoli.

Nie sposób przy relacjonowaniu premiery nie odnotować jeszcze jednego pozytywu: liczby widzów. Ze spektaklu na spektakl Teatr Nie Ma przyciąga coraz większą publiczność. W piątek największa sala Akademickiego Centrum Kultury pękała wprost w szwach.

„Cztery razy kobieta”
Katarzyna Stróżyk
Kurier Szczeciński nr 66
05-04-2011
Go to Top